google

    stolarstwo, drewno, meble

    Kursy walut 24.05.2019
    1 USD
    3.8436
    -0.026
    1 EUR
    4.2989
    -0.0118
    1 CHF
    3.8327
    -0.0016
    1 GBP
    4.8768
    -0.0084
    1 RUB
    0.0595
    -0.0005
    Newsletter
    Otrzymuj wiadomości o nowościach w branży
    Podaj imię i nazwisko:
    Twój adres email:
     
    Zobacz na mapie
    Chcę dodać:
    W zasięgu km

    • Jakie maszyny wyręczą nas w ogrodzie?

    Lange Łukaszku logo

    Co wyręczy nas w pracy wokół domu? Kosiarka do trawy zamiast kosy, pilarka zastępująca piłę ręczną „moja-twoja” czy elektryczna łuparka do drewna. Dzięki nim większość prac w domu i ogrodzie możemy wykonać szybciej, bez wysiłku i bezpieczniej.

    Umiecie posługiwać się klasyczną kosą? A kto w ten sposób ścinał pół hektara trawy? No właśnie – takie klasyczne umiejętności się przydają, by skorzystać z nich okazjonalnie, dla przyjemności. Albo dla imponowania znajomym. Szczęśliwie jednak postęp techniki pozwala nam oszczędzać czas i zdrowie.

    LŁ

    Do upiększania ogrodu marsz!

    Od wiosny do jesieni w ogrodzie pracy nie brakuje: przycinanie i napowietrzanie trawnika, równanie żywopłotu, kopanie grządek, zamiatanie – tu zawsze jest coś do roboty. – Ci, których widzieli, jak ich dziadek kosi łąkę klasyczną kosą, wiedzą, jaki to wysiłek. I na pewno cieszą się z tego, że dziś mogą się posłużyć akumulatorową kosiarką czy podkaszarką – nie ma wątpliwości Marcin Salata, menadżer marki Greenworks, ekspert branży narzędzi ogrodowych w Lange Łukaszuk. – Przyjemność z uporządkowania ogrodu jest taka sama, a zmęczenie o wiele mniejsze – dodaje.

    Po kilkugodzinnym machaniu kosą ręce są obolałe – podobnie, jak po cięciu wielkiego, przydomowego żywopłotu starymi, dobrymi nożycami ręcznymi. Posługiwanie się nimi wymaga dobrej kondycji. Ale i tu z odsieczą przychodzi nam nowoczesna technologia. – Precyzyjne, lekkie, akumulatorowe nożyce do cięcia żywopłotów, choćby z oferty firmy Greenworks, to dobry przyjaciel każdego właściciela ogrodu – uśmiecha się ekspert Lange Łukaszuk.

    Jak dodaje, takie „pracowite” urządzenia świetnie sprawdzają się też w wykonywaniu innych obowiązków – porządna, zasilana energią z akumulatora glebogryzarka przekopie grządkę, pozwalając nam uniknąć machania szpadlem, a aerator zadba o odpowiednie napowietrzenie trawnika. To zapobiegnie omdlewaniu ramion po wielogodzinnym, wymagającym nie lada wysiłku „czesaniu” trawy grabiami.

    Lange Łukaszuk

    Porządek być musi!

    Współczesne maszyny mogą nas też wyręczyć w wielu zadaniach związanych ze sprzątaniem domu i ogrodu. Uciążliwe mycie tarasu ubrudzonego tłuszczem po ostatnim rodzinnym grillu? Jeszcze do niedawna spędzilibyśmy kilka godzin z wiaderkiem wypełnionym ciepłą woda i detergentami oraz szczotką z twardym włosiem. Dzisiaj mamy do dyspozycji o wiele wygodniejsze możliwości.

    – Wystarczy sięgnąć po nowoczesną myjkę ciśnieniową i odpowiednio dobrać ciśnienie strumienia wody oraz dyszę, by skutecznie, ale też bezpiecznie wyczyścić każdą nawierzchnię: taras, ścieżkę w ogrodzie, samochód, rower, czy metalowy grill – wylicza menadżer marki Greenworks.

    A co z zamiataniem? Kilka godzin spędzonych z miotłą w ogrodzie w czasie sprzątania skoszonej trawy czy opadłych, wyschniętych liści (jesienią) też potrafi dać nam w kość. – Można to zrobić, ale po co, skoro możemy też sięgnąć po ergonomiczną, akumulatorową dmuchawę (najlepiej taką z funkcją odkurzacza). Silny strumień powietrza pozwoli błyskawicznie wymieść śmieci z każdego zakamarka. Potem wystarczy zebrać je do worka i… po pracy – mówi Marcin Salata.

    Kiedy zaś ciężkich śmieci (np. kamieni z ogrodu) zgromadzi się więcej, wcale nie musimy ich nosić w rękach, czy wywozić wózkiem albo klasyczną taczką. O wiele wygodniej i bezpieczniej będzie sięgnąć po ogrodową taczkę z napędem elektrycznym.

    – Taka zmyślna maszyna pozwala szybko i bez wielkiego wysiłku wywieźć śmieci. I to nawet po nierównym, pagórkowatym terenie – podkreśla menadżer produktu w Lange Łukaszuk.

    Lange Łukaszuk

    Narąb mi drewna, maszyno!

    Zimą niewiele jest przyjemniejszych rzeczy niż wpatrywanie się we własny kominek. Ale gdy cofniemy się nieco w czasie, wspomnienia bywają mniej przyjemne: wysuszone, drewniane kłody trzeba najpierw pociąć piłą ręczną „moja-twoja”. Po chwili odpoczynku trzeba zaś chwycić za solidną siekierę i żmudnie ciąć kloce na szczapki, które później cała szczęśliwa rodzina będzie wrzucała do kominka, ciesząc się ciepłem i światłem.

    – A przecież efekt może być równie radosny, choć pozbawiony litrów potu na plecach i drzazg wbitych w dłonie – nie ma wątpliwości ekspert z Lange Łukaszuk. – Kłody szybko i wygodnie potniemy, korzystając z solidnej, akumulatorowej pilarki łańcuchowej. To urządzenie niezawodne i wyposażone w szereg systemów zapewniających bezpieczeństwo pracy – podkreśla.

    A co z cięciem kloców? – Siekiera to oczywiście dobre rozwiązanie, ale mawia się przecież, że lepsze jest wrogiem dobrego. Wystarczy więc sięgnąć po porządną łuparkę do drewna, by oszczędzić sobie tak pracy, jak i niebezpieczeństw związanych z posługiwaniem się ostrą siekierą. Te urządzenia (choćby niemieckiej firmy Scheppach) potrafią rozłupać nawet 100 kloców na godzinę. Nie sądzę, by nawet wytrawny drwal z wielką siekierą był w stanie im dorównać – mówi Marcin Salata

    Źródło:
    LŁ Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Sp. K.
    Artykuł został dodany przez firmę

    LŁ Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Sp. K.

    Reprezentujemy w Polsce marki o światowej renomie z branż elektronarzędziowej, narzędziowej, elektrotechnicznej i oświetleniowej. Wprowadzamy produkty wysokiej klasy i innowacyjne.

    » Zapoznaj się z ofertą firmy
    Aby w pełni wykorzystać funkcjonalność portalu
    wymień swoją przeglądarkę na nowszą wersję.